Przewiń do treści
Twitter Facebook Instagram Wstecz Szukaj
Przewiń do treści

Piwo w roli głównej – popularne filmowe sceny z piwem w tle

Piwo w roli głównej – popularne filmowe sceny z piwem w tle
Piwo w roli głównej – popularne filmowe sceny z piwem w tle
Tagi: 

Nic tak nie pobudza pragnienia publiczności, jak zimne piwo, wypite duszkiem na ekranie. Umówmy się, reżyserzy (zwłaszcza ci hollywoodzcy) rzadko obsadzają w swoich filmach zdolnych rzemieślników (piwa kraftowe), stawiając raczej na popularne megagwiazdy (eurolagery). Kilka lat temu opublikowaliśmy przegląd 10 popularnych scen z piwem w tle. Teraz pójdziemy o krok dalej!

Jeśli kochasz zarówno kino jak i piwo (niekoniecznie w tej kolejności), sprawdź pozycje, które wybraliśmy i przekonaj się, jakie role najczęściej gra piwo w filmach i serialach.

Rola nr 1 – „Rytuał przejścia”

To proste – w filmach ‚coming of age’ uznanie rówieśników oraz status dorosłego zdobywa zazwyczaj ten, kto zaopatrzy domówkę w piwo (siła dowodu osobistego!)
a następnie wypije je duszkiem przy głośnym dopingu kolegów. Świetnym przykładem jest scena z kultowego filmu „Dazed and Confused” (1993), w której kończący liceum Mitch nonszalancko kupuje piwa w pobliskim sklepie (niespecjalistycznym), rozmawiając ze sprzedawcą o swoich planach. Zapowiada się udana impreza!

W 1 sezonie popularnego serialu „Stranger Things” (2016 – ), scenarzyści delikatnie obśmiali powyższą regułę. Gdy Steve Harrington popisuje się wymyślnym piciem piwa
z puszki, Nancy pyta go: „Czy to miało mi zaimponować?”, a następnie… robi dokładnie to samo! Konwenanse wśród amerykańskiej młodzieży się nie zmieniają.

To, co udało się Mitchowi w filmie „Dazed and Confused”, nie udało się niestety bohaterowi filmu „Superbad”. Nieletni McLovin, mimo posiadanego w kieszeni fałszywego dowodu, od chwili pojawienia się przed ladą sprawia wrażenie, jakby nie był do końca szczery. Uwaga o dodaniu większej ilości chmielu do jego rzekomo ulubionego piwa, ostatecznie demaskuje go w oczach ekspedientki Mindy i okazuje się początkiem większych problemów… Morał? Lepiej jednak poczekać z kupnem piwa na prawdziwy dowód.

Rola nr 2 – Trunek, który łączy ludzi

W filmach, piwo często służy pokreśleniu szczególnej więzi między bohaterami.
W głośnym obrazie Davida Finchera – „Fight Club” (1999), przy pełnym dzbanie piwa Tyler Durden (Brad Pitt) przedstawia Edwardowi Nortonowi swoją luźną filozofię życia. Dwóch twardzieli i litry piwa – bardzo filmowo!

Z kolei w zwariowanej komedii „TED” (2012), John i jego wierny pluszowy kompan, dla zabawy modyfikują nazwiska znanych pisarzy. Oczywiście, zabawa nie byłaby pełna, gdyby John nie sięgną do lodówki po schłodzone butelki z piwem. Nic tak przecież nie łączy, jak zimny Brewstojewski, prawda?

W scenie z filmu „The Wrestler” (2008), piwa nie zobaczymy, ale o nim usłyszymy. I to nie raz, gdyż Randy „The Ram” Robinson będzie namawiał na wyjście na „Just one beer” swoją przyjaciółkę Cassidy kilkukrotnie. Czy prośba zostanie spełniona?

Na koniec przykład zacieśniania więzi z kultowego już filmu „W Krzywym Zwierciadle: Wakacje” (1983). Samochód rodziny Grinswaldów rozkraczył się pośrodku pustyni, idealny moment na budowanie relacji ojciec-syn. Jak to zrobić? Wystarczy otworzyć puszkę piwa i.. rozmowa sama się klei!

Rola nr 3 – Zwrot piwnej akcji

W filmach, alkoholu nie pije się przypadkowo. W obsypanych nagrodami „Bękartach Wojny” (2009) Quentina Tarantino , piwo zwiastuje zwrot akcji i niejako podpowiada nam fabułę. W scenie w piwnicy, Anglicy podszywający się pod nazistów piją szkocką, a prawdziwy nazistowski Major pozostaje przy kuflu (a właściwie bucie) piwa, twierdząc, że: „Ja lubię szkocką, ale szkocka nie lubi mnie”. I jeszcze zanim Michael Fassbender zamówi demaskujące Bękartów słynne „trzy szkockie”, wiemy, co się wydarzy.

Bohaterowie serialu „Mad Men” (2007-2015) popijają raczej whiskey lub wódkę, ale jest jedna scena, w której swoje pięć minut ma piwo… Heineken. Pracownik agencji reklamowej, Don Draper, stara się udowodnić, że idealnym rynkiem zbytu dla piwa są kobiety. I mimo, że butelka Heinekena nie pojawia się na ekranie ani razu, atmosfera aż gęstnieje od dyskusji o tym holenderskim eurolagerze.

O zwrocie akcji możemy z pewnością mówić w przypadku sceny z filmu „The Social Network” (2010). No bo kto się spodziewał, że zamiast w ręce znajomej Sean’a Parkera, butelka piwa poleci w… (spoiler alert) ścianę? I to dwukrotnie! Cóż, refleks ważna rzecz.

Rola nr 4 – Jestem tylko zwyczajnym człowiekiem

Ten, kto na dużym ekranie pije piwo, zazwyczaj jest osobną… zwyczajną.
W megaprodukcji Jamesa Camerona „Titanic” (1997) z Leonardo DiCaprio w roli głównej, na imprezie pod pokładem, wśród pasażerów trzeciej klasy, Rose wychyla duszkiem kufel piwa i mówi do Jacka: „Co, myślisz, że dziewczyna z pierwszej klasy nie umie pić?”. Jak się potem okazało, kochankowie pasowali do siebie idealnie!

Z kolei w „Dr. Strange” (2016), tytułowego bohatera odwiedza Thor. Odmawia wody i herbaty, więc otrzymuje… kufel niekończącego się piwa! To się nazywa gościna.

W filmie „Wróg Publiczy nr 1” (1931) powyższe założenie zastosowano przekornie, aby podkreślić obłudę młodocianych kryminalistów. Otóż, popijając piwo, chcą oni zamazać swoje grzeszki i udawać normalnych, przykładnych obywateli, czego Mike (porządny chłopak, który walczył w I Wojnie Światowej), nie jest w stanie zaakceptować.

Fragment filmu obejrzycie tutaj.

Rola nr 5 – nauka zaczyna się od piwa!

Nagazowanie piwa to czysta fizyka! Ale czy znacie prawidłowy wzór? Według twórców zwariowanej komedii „Młody Einstein” (1988), jest to E=mc2. Dzięki temu równaniu, główny bohater – Albert Einstein, uzupełnił piwo o jedną z jego najbardziej charakterystycznych składowych – bąbelki!

On – podszywający się pod nauczyciela niespełniony muzyk, i ona – niczego nieświadoma, dyrektor szkoły, która po kilku łykach piwa zmienia się nie do poznania. Jeśli autorzy scenariusza chcieliby stworzyć naprawdę zabawną scenę, musieli by tę dwójkę wrzucić do baru i dać im po wielkim kuflu pi… A nie, czekaj!
Barowe spotkanie Jack’a Black’a i Joan Cusak w filmie „School of Rock” (2003), podczas którego muzyk urabia lekko już podchmieloną panią pedagog, to prawdziwy majstersztyk!

Przenosimy się na sam Harvard, gdzie jeszcze raz spotkamy się z Markiem Zuckerbergiem – przyszłym założycielem Facebooka. Póki co, w zaciszu swojego akademika, Mark pracuje nad czymś zupełnie innym. O godzinie 20:13 otwiera małe piwo i zaczyna pisać ośmieszający jego byłą dziewczynę tekst, który następnie publikuje na blogu. Aby odciągnąć myśli od Eriki, Zuckerberg postanawia stworzyć swoją pierwsza aplikację. Let the hacking begin! W międzyczasie na biurku pojawia się kolejna butelka a prace nad porównywarką koleżanek Marka z koledżu przyspieszają. O 2:08 jest już po wszystkim – aplikacja odpalona a piwa wypite.

Chcecie więcej?

                          Juliusz Gajewski
Autorem tego wpisu jest: Juliusz Gajewski
Pasjonat kraftowego piwa, muzyki i dobrego jedzenia. Zawodowo związany z branżą social media oraz marketingiem. Piwną pasję realizuje pisząc artykuły oraz 'morskie opowieści' i prowadząc piwny profil na Instagramie. Muzycznie spełnia się tworząc autorski projekt oraz grając w zespole na instrumentach klawiszowych.

Komentarze