Przewiń do treści
Twitter Facebook Instagram Wstecz Szukaj
Przewiń do treści

Piętnastu chłopa na „Umrzyka Skrzyni”, jo ho ho! i butelka… piwa!

Piętnastu chłopa na „Umrzyka Skrzyni”, jo ho ho! i butelka… piwa!
Tagi: 

Znane nam z szant i morskich opowieści wilki morskie na śniadanie, obiad i kolację raczą się rumem. Tymczasem w piwowarstwie też da się zauważyć swego rodzaju tęsknotę za słonymi wodami mórz i oceanów, orzeźwiającą bryzą i pachnącą rybą kajutą na statku. Nie wierzycie? Poznajcie kilka przykładów piw, z wyraźnym morsko-oceanicznym akcentem!

Piwa z wodorostami…

Tak jak ocean zmienia swój kolor w zależności od pogody, tak piwa z dodatkiem wodorostów mogą przybierać różne barwy. Okhotsk Blue Ryuhyo Draft z browaru Abashiri na przykład ma kolor błękitny jak spokojna laguna na Karaibach, choć warzone jest ono na wodzie z topniejących lodowców. Swój turkusowy kolor zawdzięcza dodaniu właśnie niebieskich wodorostów.

Abashiri-Okhotsk-Blue-Ryuhyo-Draft-Cool-Stuff-to-Buy-Online-590x590

Znacznie inny odcień ma warzone na algach spiruliny Spirulina Wit z browaru Freetail Brewing Co. W przeciwieństwie do jasnoniebieskiego i klarownego piwa przytoczonego wyżej, Spirulina Wit ma kolor zielony i mętny niczym woda w Zatoce Gdańskiej. I choć do koloru można mieć zastrzeżenia, to spirulina to ponoć magiczny składnik o dziesiątkach właściwości zdrowotnych. Można więc uznać, że wznoszenie tym piwem toastu „na zdrowie!” ma tu podwójne znaczenie.

spirulina-wit
źródło: algaeworld.org

Trzecim piwem, także z dodatkiem wodorostów, lecz już o bardziej stonowanym (choć ciemnym jak ocean podczas burzy) kolorze jest Kelpie  – piwo ze stałej oferty browaru Williams Brothers. Swoją nazwą odwołuje się do celtyckiej mitologii, w której „kelpie” był zmiennokształtnym wodnym koniem, odpowiedzialnym za morskie sztormy, natomiast zapach piwa, ze względu na wodorosty z jakich zostało uwarzone nieodłącznie kojarzy się z sushi.

źródło: http://williamsbrosbrew.com/
źródło: http://williamsbrosbrew.com/

… i innymi morskimi specjałami

Jeśli piwa z algami to dla Was zbyt mało morskie nawiązanie, zawsze możecie jeszcze sięgnąć po piwo z ostrygami lub tuszem kałamarnicy. To pierwsze znajdziecie w ofercie browaru Flying Dog pod nazwą Pearl Necklace Chesapeake Stout, gdzie producent przekonuje, że ostrygi to świetny afrodyzjak.

źródło: http://flyingdogbrewery.com/
źródło: http://flyingdogbrewery.com/

Piwo z tuszem z kałamarnicy znaleźć można natomiast wśród piw uwarzonych przez browar 3 Sheeps, jako trzecie piwo z serii Nimble Lips Noble Tongue. Jak twierdzi producent, tusz z kałamarnicy nie tylko przyciemnił kolor piwa, ale też wpłynął na chmielowość piwa i nadał mu lekko słony posmak.

Nimble-Lips-vol-3-Website
źródło: http://www.3sheepsbrewing.com

Miłośnicy bardziej hardcore’owych doznań mogą sięgnąć także po piwo z wędzonymi jądrami wieloryba. Dla ścisłości, jądra wieloryba wędzone są w dymie znad owczego obornika. Taki specjał przygotowali w islandzkim browarze Steðji pod nazwą Hvalur 2. Hvalur 1 był nieco mniej kontrowersyjny gdyż w składzie miał zaledwie… wielorybie mięso. Zdecydowanie nie jest to więc piwo dla wegetarian, ale… widział ktoś kiedyś wegetarianina podbijającego morskie wody? :)

unnamed-2
źródło: http://www.stedji.com/

Ale niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, tylko też coś z wilka morskiego w sobie mają. Bowiem Piwoteka właśnie wzięła się za warzenie piwa ze… śledziem. Nie jest to może wieloryb, ale  wiadomo przecież, że rybka lubi pływać, więc bardzo jesteśmy ciekawi co z tego wyniknie :)

Przesiąknięte morską bryzą

Wypełnione piwem dębowe beczki przywiązane do dzioba statku pływającego 2 miesiące po Atlantyku to pomysł browaru BrewDog, słynącego z niekonwencjonalnego podejścia do receptur i sposobów produkcji. Tak właśnie powstało Atlantic IPA  – oparty na ponad 200-letniej recepturze złoty trunek o mocy 8,5%. Niestety nie jest już dostępny, gdyż został uwarzony w ilości zaledwie 8 beczek. Warto jednak zobaczyć jak to się wszystko obywało – było mokro, wietrznie i pachniało rybami! :)

Leżakujące na dnie

O ile żaden z wilków morskich nie chce skończyć na dnie, o tyle każdy chętnie wypije piwo, które fermentowało dwa tygodnie na dnie Morza Północnego. To kolejna z propozycji browarników z BrewDoga, których do stworzenia piwa Sunk Punk zachęciła legenda o przeklętych wodach wybrzeża szkockiego. Co więcej, „sekretnymi składnikami” tej 7,1% IPY są morska sól i rum (ponoć także syrenki). Nie wiemy czy udało się odczarować klątwę, ale na pewno w ten sposób powstała kolejna piwna legenda. Chcecie dowiedzieć się na jego temat więcej? Obejrzyjcie!

A może Wy też dorzucicie do naszej listy jakieś morsko-piwne opowieści? :)

                          Marysia Banach
Autorem tego wpisu jest: Marysia Banach
Od kilku lat związana jestem z organizacją Poznańskich Targów Piwnych i gdybym miała odpowiedzieć na pytanie czym się tu zajmuję, musiałabym chyba powiedzieć, że wszystkim po trochu. Trochę ze mnie taki człowiek-orkiestra. W wolnych chwilach gotuję, wydaję kulinarne książki i przepisami dzielę się na łamach bloga PTP. Świat kraftowego piwa dopiero poznaję, ale degustacja jest zdecydowanie moją ulubioną częścią tej podróży.

Komentarze